SPANIE NA DZIKO – nasze pierwsze wrażenia – poradnik

by Karolina Grychtoł

WPIS OCZAMI ŚWIEŻAKÓW - SPANIE NA DZIKO

Od razu na wstępnie zaznaczymy, że to było nasze pierwsze doświadczenie związane ze spaniem na dziko. Ten wpis jest więc raczej relacją totalnych amatorów i ich pierwszych wrażeń aniżeli artykułem okiem ekspertów. Myślimy, że ten wpis będzie przydatny dla tych, którzy chcieliby spróbować, a z jakichś powodów jeszcze tego nie zrobili. Opowiemy Wam o naszych przygodach, o tym co, naszym zdaniem, warto wiedzieć wybierając się z namiotem na dziko oraz czy złapaliśmy bakcyla i już niedługo będziemy mogli szczycić się tytułem „doświadczonych dzikusów” :D.
Spanie na dziko – zaczynamy!

CO WARTO MIEĆ ZE SOBĄ?

Oprócz rzeczy typowo kempingowych :

  • latarka – jeśli rozbijamy się po zmroku lub potrzebujemy wyjść w nocy z namiotu
  • zabezpieczenie do rowerów – my przypinaliśmy rowery do drzewa, więc warto mieć zabezpieczenie na tyle długie, by móc je owinąć wokół drzewa (jeśli oczywiście jest to wyprawa rowerowa :D)
  •  namiot, który pomieści ewentualny bagaż (sakwy, plecaki) – dobrze jest pomyśleć o namiocie 2-osobowym w przypadku podróży solo, w przypadku wyprawy w 2 osoby – o namiocie 3-osobowym itd. 
  • coś na owady + sprzęt do usuwania kleszczy – szczególnie, jeśli nocujemy w lesie
  • kuchenka gazowa – jeśli macie ochotę zrobić ciepłe śniadanko/obiad lub wypić rano kawkę, a do cywilizacji daleko
  • gaz pieprzowy – jeśli chcecie być spokojniejsi w nocy, można w razie W wyposażyć się w taki sprzęcik (ok. 15-20zł). Oczywiście zalecamy użyć go jedynie w ostateczności (bardziej chodzi nam o samo uspokojenie swoich lęków)

PLUSY VS. MINUSY SPANIA NA DZIKO

+ Koszt – a raczej jego brak 😀

+ Niezależność – rozbijacie się w dowolnym miejscu

+ Poczucie wolności – żadnych godzin wymeldowania, żadnych dodatkowych opłat, tylko Ty i piękny świat dookoła

+ Brak stresu związanego z brakiem wolnych miejsc – w przeciwieństwie do hoteli itd.

+ Piękne widoki – możemy rozbić się przy jeziorze, na wzgórzu, gdzie pięknie widać gwiazdy i gdziekolwiek Wam się zamarzy

– Brak sanitariatów – niestety higienę ciężko utrzymać na dłuższą metę podczas takich wypraw. W ruch za to idą mokre chusteczki oraz kibelki w knajpach/stacjach lub kempingach

– Stres związany z brakiem poczucia bezpieczeństwa – odgłosy spacerujących zwierząt, świadomość spania w „nie-swoim” miejscu – to wszystko może wzbudzać w nas strach i potęgować bezsenność – czy słusznie? – O tym w punkcie „Strach ma wielkie oczy…”

Rozbijanie się w PL oraz w wielu innych krajach jest nielegalne – w Polsce legalne jest jedynie biwakowanie na obszarach wyznaczonych przez Lasy Państwowe w ramach programu „Zanocuj w lesie” – więcej o tym w punkcie poniżej

CZY SPANIE NA DZIKO JEST LEGALNE? +PROGRAM ZANOCUJ W LESIE

Według polskiego prawa – biwakować można jedynie w miejscach do tego przeznaczonych (kempingi), więc każde spanie na dziko wiąże się z ryzykiem otrzymania mandatu

PROGRAM „ZANOCUJ W LESIE”

  • 1 maja 2021 Lasy Państwowe rozpoczęły projekt „Zanocuj w lesie” ( w 2019 roku ruszył już projekt pilotażowy)
  • cel projektu: udostępnienie obszarów leśnych do legalnego spania
  • legalne spanie możliwe jest w 425 nadleśnictwach w całej Polsce
  • dostępna jest aplikacja mBDL, gdzie można znaleźć mapę z oznaczonymi miejscami na nocleg (mapę również można znaleźć na stronie programu)
  • strona programu: klik
  • najczęściej zadawane pytania dot. projektu: klik

STRACH MA WIELKIE OCZY - CZYLI CZY POWINNIŚMY SIĘ BAĆ ZWIERZĄT?

Nie ma się co oszukiwać, ale w nocy wszystko wydaje się dużo bardziej mroczne. Las, którym jeszcze za dnia jechaliśmy, wieczorem już nie wygląda tak przyjaźnie. Każdy odgłos potęguje nasze obawy.  Decydując się na spanie na dziko czytaliśmy o tym, jak to jest z tymi zwierzętami – czy jest ryzyko, że podejdą do namiotu, zaatakują naszą „chatkę”.

Bazując na informacjach bardziej doświadczonych, możemy powiedzieć:

  • zwierzaki raczej unikają kontaktu z ludźmi (przypomnijcie sobie sytuacje, gdy spotkaliście sarny jadąc autem gdzieś – są spłoszone i uciekają)
  • jeśli nie prowokujecie żadnych zwierząt, nie powinny one w żaden sposób Wam zagrozić
  • może się zdarzyć, że coś podejdzie do namiotu – ale bardziej z ciekawości. Wtedy dobrze być cicho i pozwolić na obwąchanie Waszego terenu. Gdy zwierzak zaspokoi swoją ciekawość, odejdzie.
  • aby zminimalizować ryzyko podejścia zwierząt warto nie trzymać w namiocie jedzenia, które smakowicie pachnie – jak np. mięso
  • w przypadku niedźwiedzi słyszeliśmy, że dobrą praktyką jest zostawienie jedzenie w większej odległości od namiotu -aby niedźwiedź zajął się żarciem, zamiast Wami 😀 Jednak szansa na spotkanie ich w Polsce jest dość mała. Według WWF w Polsce mamy ok. 110 osobników, z czego zdecydowana większość zamieszkuje Bieszczady (ok.80%).

PRZYDATNE APLIKACJE I INNE TAKIE

APLIKACJE:

  • iCAMP
  • Park4night
  • Grupa biwakowa

GRUPY NA FACEBOOKU:

  • Karawaning miejscówki na dziko
  • Polski Caravaning – nasza społeczność
  • Miejsca do spania na dziko

Teoretycznie docelowo większość z nich  to aplikacje/grupy, gdzie można znaleźć parkingi – dla tych bardziej zmotoryzowanych (czyt. kampery, samochody),  jednak jest tam oczywiście też wiele poleceń miejsc bliżej natury.

NASZE PIERWSZE SPANIE NA DZIKO - JAK TO BYŁO?

1.NOCLEG

Pierwszy nocleg zrobiliśmy sobie w bardzo przyjemnym miejscu, gdzie był spot dla kamperów. Zaszyliśmy się w takim mini lasku, więc nikt dookoła nas nie widział. Około 23:00 ucichły głosy dzieci i można było iść spać. Niestety tylko do czasu… po 24:00 zaczęły się znowu jakieś rozmowy -tym razem jakoś dziwnie blisko nas. Ja oczywiście miałam już przed oczami ludzi, którzy zaraz nam wparują do namiotu. Pospane… Do tego noc była bardzo chłodna, a my mieliśmy jeden śpiwór na spółę. Jak tylko udało się nam przysnąć, za chwilę się budziliśmy, bo jeden drugiemu podbierał „kołderkę”.  Minęły dwie godziny, rozmowy dalej nie ucichły, ale też nikt do nas nie zawitał, więc w końcu zasnęliśmy. Była to jednak niespokojna noc – ta niepewność związana ze spaniem na dziko, do tego niska temperatura. A jak już udało nam się w końcu zasnąć, to okazało się, że zaraz trzeba wstawać.

 

O poranku okazało się, że głosy dobiegały z namiotów, które zostały rozbite niedaleko nas – było ich tam chyba z 5 i ludzie po prostu robili sobie posiadówę. Jak widać, nie tylko my wpadliśmy na pomysł spania w tej okolicy.

Rano już zapomnieliśmy o chwilach trwogi w nocy, stwierdziliśmy, że te spanie na dziko jest całkiem spoko. No tak, dzień wstał, to człowiek mądry i cwany się zrobił 😀 Pozbieraliśmy sprzęty i pojechaliśmy dalej.

Nasza pierwsza miejscówka na dziko
sprzęt kupiony w DECATLON

2.NOCLEG

Z drugim noclegiem już mieliśmy większy problem – po ok 60km w nogach zaczęliśmy rozglądać się za jakąś miłą miejscówką – i było ich sporo! Jednak za każdym razem stwierdzaliśmy „Jeszcze jest jasno, może jeszcze trochę przejedziemy?”. I w taki sposób przejechaliśmy jeszcze 20km, a gdy zaczęły się bardzo nieprzyjemne podjazdy stwierdziliśmy, że na dziś koniec – taaa, niestety byliśmy w środku jakiejś wsi, przy głównej drodze. Krótko mówiąc – BIDA z NYNDZĄ. W ruch poszły mapy Google i zaczęliśmy szukać na mapie satelitarnej jakiegoś pola. Gdy już coś znaleźliśmy, okazało się, że to jest pole golfowe. Nie powiem, miejscówa piękna, wykoszona, ale cóż, nie chcielibyśmy, żeby wyprosił nas stamtąd jakiś misiek z ochrony 😀 A że chcąc dostać się na to pole musieliśmy wdrapać się (już prowadząc rowery, bo siły brak) na dość konkretną górkę, postanowiliśmy szukać noclegu w pobliżu – aby już nie dodawać sobie stresu związanego z kolejnymi podjazdami. Na szczęście po drugiej stronie pola golfowego, było pole – już nie golfowe 😀 Wjechaliśmy w jego głąb i miejscówy były naprawdę piękne, natomiast nie było żadnego drzewa, krzaka, do którego mogliśmy przypiąć rowery.  A jednak zależało nam na tym, by móc je jakoś zabezpieczyć.

Na szczęście na horyzoncie pokazało mi się mini pole z wykoszoną trawką – ewidentnie teren prywatny, aczkolwiek nieogrodzony. Dawid obszedł to miejsce, były tam nawet nieopodal grządki  z pomidorami, ale właściciela brak. Postanowiliśmy rozbić się w pobliżu. Wszystko było super do momentu, gdy poszliśmy spać, oczywiście. Gdy już prawie udało nam się zasnąć, coś zaczęło się nam skradać do namiotu. Ostrożne, coraz głośniejsze kroki. Myślę sobie „no chłop – właściciel ze strzelbą jak nic. Zaraz nas stąd wykurzy”. Ale nikt się nam do namiotu nie dobijał. Oboje wystraszeni, ta scena wyglądała, jak typowo z jakiegoś filmu, wstrzymany oddech, tylko spoglądaliśmy po sobie szukając w swoim wzroku jakiegoś wsparcia. Miałam wrażenie, że ta chwila trwa wieczność. „Dobra, idę to sprawdzić” – Dawid – bohater dzisiejszej nocy złapał za latarkę i wyszedł z namiotu, a ja wychylając głowę z namiotu patrzyłam na niego, jakby już miał nie wrócić. Ale wrócił i z ulgą w głosie powiedział „Jest czysto”. Co to było? Zapewne jakaś sarenka, lub inne nieszkodliwe zwierzę. Teraz pisząc o tym, mam uśmiech na twarzy, ale w momencie, gdy człowiek siedzi w namiocie, dookoła nie ma nic, za wyjątkiem ciemności, to włącza mu się jakiś strach.

Reszta nocy była już dla nas „spokojna”. Czemu w cudzysłowie? zapytacie. A no dlatego, że ta noc była bardzo wietrzna i trochę narywało nam namiotem. Normalnie by nas to wkurzało, jednak tej nocy byliśmy wdzięczni za niego, ponieważ wiatr zagłuszał inne odgłosy okolicy. 😀

Wstaliśmy rano, o dziwo, wyspani pozbieraliśmy się i ruszyliśmy dalej w świat. Świat za dnia wyglądał zdecydowanie przyjaźniej niż w nocy.

CZY CIĘŻKO JEST ZNALEŹĆ NOCLEG? - TO ZALEŻY 😀

My, szykując się na wyjazd obawialiśmy się tego, że znalezienie miejsca na dziko będzie trudne – bo wszędzie są ludzie, jakieś drogi, a w ciemnym lesie nam się nie widzi spać, bo przecież nawet oka nie zmrużymy.

Jednak jak wiele się zmienia, gdy człowiek obserwuje okolicę właśnie pod względem możliwości spania – nigdy wcześniej nie patrzyliśmy na żadne miejsce w ten sposób, ponieważ wcześniej nigdy na dziko nie spaliśmy. W momencie gdy włączył nam się tryb „Szukam spania” zaczęliśmy widzieć dookoła pełno potencjalnych „noclegów”.

MAŁY UPDATE – wszystko zależy jaka to jest forma wyjazdu:

Jesteśmy właśnie po wyjeździe samochodem ze spaniem na dziko i zdecydowanie trudniej było nam znaleźć nocleg. Wszystko dlatego, że mając samochód niestety nie wjedziemy wszędzie, gdzieś te auto musimy zaparkować. Będąc na rowerach mogliśmy sobie wejść na polanę, do lasu – generalnie wszędzie, gdzie tylko chcieliśmy. Mając auto niestety dużo fajnych miejsc nam odpadło przez to, że nie było tam jak wjechać/nie było gdzie zaparkować + mając samochód trudniej jest się ukryć.

NASZ PIERWSZY I OSTATNI RAZ? - PODSUMOWANIE

Zdecydowanie NIE! Spanie na dziko pozwala poczuć nam niesamowitą wolność i kontakt z naturą. W szczególności w lato, gdy kempingi są okupowane przez turystów. Na pewno nie zrezygnujemy z innych form noclegów (jak hostele, czy właśnie kempingi) – bo one też mają swoje plusy. Jak choćby dostęp do łazienki 😀 Nasz pierwszy raz na dziko był trochę stresujący, natomiast jesteśmy pewni, że wszystko to jest kwestia doświadczenia i oswoimy się z nocnymi strachami 😀 Tym bardziej, że marzy nam się spanie przy jeziorze i oglądanie wschodu słońca z namiotu 🙂

You may also like

Leave a Comment

Lubisz ciasteczka? Pewnie Czytaj więcej